pobudka o 12.40 całkiem niezłą opcją. nie chce mi się niczego. zapowiada się genialny dzień, huh.
sny wróciły. łał.
Joan Jett - I Hate Myself For Loving You
'I hate myself for loving you,
Can't break free from the things that you do.
I wanna walk but I run back to you
Thats why I hate myself for lovin you.'
Can't break free from the things that you do.
I wanna walk but I run back to you
Thats why I hate myself for lovin you.'
Nie lubię mówić o takich rzeczach, ale ok. Otóż wczoraj premierę miał teledysk "Królowej Popu" - wielkiej Madonny. Wszystko okej. Jest jakaś tam muzyka (będzie mi teraz ryć banię: "giw mi ol jor lof end giw mi jor lof"), pani odmłodzona o jakieś 30 lat, głosik zmieniony komputerowo że aż miło, te sprawy. Ale nie o to chodzi. Chcę tylko zwrócić uwagę na jedną sprawę: czy nie uważacie wyginania się 53-latki niczym profesjonalnej gwiazdy porno-biznesu za po prostu... żałosne czy niesmaczne? Czy to tylko moje odczucie? Szanuję tę kobietę, jej muzykę, jej fanów, ale mimo wszystko wydaje mi się, że ktoś tu przesadza. Tyle ode mnie. :)




















Oł, nie zauważyłam jednej notki. Wstyd mi teraz.
OdpowiedzUsuńZ teledysku widziałam w sumie fragment, ale wystarczył on, żebym zorientowała się, że to kolejna produkcja w stylu Madonny. Rusza się (i wygląda na ogół) lepiej niż większość dzisiejszych 20-30 latek. Coś jest nie tego. Przecież ona zaczynała karierę za czasów naszych rodziców. Wtedy nikt nie dawał jej szans na sukces. Teraz mało kto nie wie, kim jest Madonna. Jak to krytycy muzyczni znają się na muzyce, prawda? Dobra, też nie jestem jakąś antyfanką, nie gnębię jej fanów. Po części chciałabym mieć taką formę w jej wieku. Może jedynie inaczej bym... z niej korzystała. W branży porno-teledysków kariera mi się nie marzy. (;
A piosenka Joan Jett - jedna z moich ulubionych.