Etykiety

środa, 26 stycznia 2011

Blue is cool, isn't it?

Kolor przewodni: niebieski. Miłego oglądania. :)


Drobna edycja z dwudziestego drugiego sierpnia.











sobota, 22 stycznia 2011

My winter holiday

Pierwszy tydzień ferii zaowocował paroma lepszymi i kilkoma gorszymi zdjęciami, więc część z nich zamieszczam do wglądu i oceny postępów. Podejrzewam, że o kilku fotkach zapomniałem więc zapraszam ponownie po feriach, a może wcześniej. Klik na czytaj więcej. Na niektórych widać wyraźny szum za co w 90% przepraszam. Dlaczego w dziewięćdziesięciu? Bo na jednym-dwóch zdjęciach jest to zabieg celowy. Dziękuję, możecie teraz przejść do oglądania. :)












czwartek, 6 stycznia 2011

Zdjęcia vol.3

Kolejna dawka zdjęć, w przerwie na pisanko. Zdjęcia w większości spontaniczne i przypadkowe. W chusteczkę tych konkursów, wiecie? Nie? Trudno.





































Klik na zdjęcie aby powiększyć.

Polecam:
- serial Misfits;
- 4chan'a
- polską, dobrą muzykę - Hunter i Czesław Śpiewa
- filmiki Nostalgia Critic na YT
i tyle na chwilę obecną pamiętam. Dziękuję za czytanie i do zobaczenia za... niedługo mam nadzieję.

Jestem z siebie dumny - jutro piąty dzień bez słodyczy. :3

czwartek, 2 grudnia 2010

"Świat muzyką i słowem malowany" // 14 534 znaków

Jako, że konkursu nie wygrałem, umieszczam opowiadanie tutaj pod wasze czujne oczy. Liczę na to, że wygarniecie mi choć trochę, znajdziecie jakieś błędy, cokolwiek - tym razem serio mi na tym zależy. Miłego czytania! Klik na: "czytaj więcej".

//poprawka 3.12.10



piątek, 19 listopada 2010

"Śmierć trudnym tematem"

Po raz kolejny przepraszam za zastój. Wstawiam dla odświeżenia swoją pracę ze szkoły. Wybaczcie po raz kolejny za me lenistwo. :c


Zadano mi ostatnio interesujące pytanie, którego sens tu przytoczę i spróbuję nań odpowiedzieć. Otóż spytano mnie, czemu ludzie uważają śmierć za trudny temat, tak zwany „temat tabu”. Przyznam, że odpowiedź na to, z pozoru jakże proste, pytanie zajęło mi dłuższą chwilę. Nie, żeby było trudne. Po prostu wymagało czasu do przemyślenia, ponieważ kryło w sobie więcej głębi niż można by z początku przypuszczać. Każdy człowiek inaczej traktuje koniec. Koniec jakiegoś etapu w życiu, koniec świata, koniec końców, czyli śmierć, czy choćby koniec ulubionych chipsów. Każdy z nas potraktuje to zgoła inaczej. Chociażby z powodów religijnych, ale o tym w następnych akapitach. Śmierć jest jedyną pewną rzeczą w naszym życiu. Niezaprzeczalną. Wszyscy są wobec niej równi. I to sprawia, że śmierć jest równie straszna jak i fascynująca.
Podstawową kwestią, którą powinienem poruszyć to, co może o śmierci wiedzieć czternastoletnie dziecko? Egzystując na świecie przez ten szereg lat, większość z nas nabyła przeróżnych doświadczeń. Jedni więcej, drudzy z pozoru mniej, ale daleko nam do filozofów rozmyślających nad istotą końca, nieprawdaż? Nie jesteśmy też staruszkami, którzy zdają sobie sprawę, że ich dzień nadejdzie wcześniej czy później. Więc skąd niby mamy wiedzieć cokolwiek o śmierci? Nie wiem, ale postaram się napisać cokolwiek poruszającego. Taka praca.
Więc przejdźmy w końcu do tematu pracy. Czemu śmierć jest trudnym tematem? I tu najprostszą odpowiedzią byłby po prostu strach. Nic dodać, nic ująć. Strach przed nieznanym, jak napisała J.K. Rowling w sadze o młodym czarodzieju: „Patrząc na ciemność lub śmierć boimy się nieznanego – niczego więcej”. Tak, to na pewno jeden z głównych powodów, ale co powiemy, gdy spotkamy osobę mocno wierzącą? Większość z religii uważa, że po śmierci czeka nas coś nowego. Nowe życie, tu na Ziemi czy też w jakimś wyobrażeniu o raju. Ci ludzie nawet cieszą się z tego, że mogą odejść z tego świata pełnego zła. Odchodzą pełni nadziei, że tam będzie lepiej. Bez bólu, trudu, chorób, śmierci. Można by rzec, że im jest nawet prościej przyjąć to do wiadomości niż przeciętnemu ateiście.
Co jeszcze utrudnia nam rozmowę o śmierci? Być może fakt, że śmierć jest pewna. Pewna i nieodwracalna w skutkach, nie mamy nad nią władzy. Jako ludzie jesteśmy doskonale przekonani o naszym pozornym braku ograniczeń, że wszystko zależy od nas, a śmierć neguje i przewraca nasze przekonania o sto osiemdziesiąt stopni. Pokazuje nam, jacy jesteśmy słabi, krusi, jak nasze jedno życie ma małe znaczenie dla reszty ludzkości. Człowieczeństwo jest pogrążone przez swój własny egocentryzm i nie potrafi uświadomić sobie, że coś jest silniejsze od niego, wielkiego człowieka, władcy świata.
Więc mamy już dwa przypuszczalne powody, według których boimy się rozmawiać o końcu: strach i bezsilność. Dobrze, a dlaczego przy ciężko chorych zwykle uciekamy od tego tematu? Tu przychodzi kolejna banalna odpowiedź: niechęć do dodatkowego dołowania chorego. Większość z nas myśli, że taka osoba w pełni zdaje sobie sprawę z nadchodzącego końca, być może nawet ma jej wyznaczoną datę i że nie powinniśmy jej o tym przypominać. Moim zdaniem jest to wręcz niepoprawne. Myślę, że ci ludzie nie chcą kłamstw, chcą wiedzieć, co się z nimi dzieje. I jak Oskar w książce „Oskar i pani Róża” autorstwa E.Schmitt’a walczą o każdy dzień. Już nie tyle dla siebie, co dla osób im najbliższym. Dziesięcioletni chłopiec umarł samotnie, nie chcąc sprawiać nikomu przykrości. I w ten sposób dochodzimy do kolejnego prawdopodobnego powodu strachu przed rozmową – nie chcemy nikomu sprawić przykrości. I jest to problem obustronny. Umierający nie chce smucić wciąż żywych, a ci nie chcą jego. Naiwne i idiotyczne koło.
W mitologii greckiej było dwunastu wielkich bogów, w tym jeden, którego samo wypowiedzenie imienia wywoływało przerażenie wśród ludzi. Hades, władca podziemnej krainy Tartaru, bóg o nieograniczonej władzy, którego rozkazy były nieubłagane. Kraina, którą władał leżała gdzieś na nieokreślonych krańcach świata, osnuta była wiecznie mgłą i ciemnością. To tutaj Hermes przyprowadzał dusze zmarłych. I wierzę, że sporo by o tym opowiedział, gdyby jego usta nie były zamknięte przez pieczęć milczenia. Na zmarłych nad rzeką Styks czekał Charon, który za skromną opłatę przeprowadzał duszę na drugą stronę rzeki, gdzie zgodnie z wyrokami sądu piekielnego człowiek był przydzielany do krainy wiecznej szczęśliwości lub wiecznego potępienia. Jeszcze inni mieli pozostać na zawsze błąkającymi się niematerialnymi istotami pozbawionymi cierpień jak i radości. Ot, żywot zwykłego człowieka, który zrobił wiele dobrego jak i złego.
I w końcu powiedzenie „memento mori” – pamiętaj o śmierci. Nikt jej nie uniknie, nie da się tego zmienić, a na pewno od tego uciec. Taka jest istota końca i trzeba do tej myśli przywyknąć. Posiliłbym się nawet o stwierdzenie: trzeba to przeżyć.
W mojej pracy starałem się poruszyć przeróżne kwestie dotyczące śmierci. Niektóre mogą brzmieć wręcz abstrakcyjnie, ale… czy takie też nie jest jej wyobrażenie? Nie mamy pojęcia jak to „wygląda”. Artyści prezentujący swoją sztukę często przedstawiają skrajnie różne od siebie propozycje. To, że śmierć jest trudnym tematem do rozmowy, wiedzą przede wszystkim agenci oferujący ubezpieczenia na życie. Wiadomy powód, nieprawdaż? Powiedziałbym też, że ta praca jest w pewien sposób ryzykowna, ale to trochę nie na temat.
Konkludując: śmierć tylko z pozoru jest trudnym tematem. Wszystkie bariery tworzą się w naszym mózgu i jeśli je przezwyciężymy, będziemy szczęśliwszymi ludźmi. Bo po co się przejmować tym, że kiedyś i tak się umrze?