Etykiety

niedziela, 6 września 2015

im with you tokyo blue

wraca mi wena na pisanie. nie takie blogowe a to ważniejsze i przyjemniejsze pisanie. patrzę przez okno i widzę szarpane wiatrem gałęzie rosnących w pobliżu bloku drzew. otworzyłem okno i sam czuję ten chłód. cała atmosfera jest ulubionym czasem - teraz odnajduję się, łączę, buduję więź ze światem. w końcu czuję się bezpiecznie. tak sobie myślę i myślę i myślę i nie umiem złapać myśli wiodącej, czegoś o czym mógłbym powiedzieć. to jak znalezienie się na wielkiej makiecie miasta, które raz w życiu się odwiedziło. niby widzisz gdzie jesteś (znaczek 'you're here' ci to podpowiada), ale widzisz tylko dachy budynków. niby pamiętasz co jaki miało kształt, ale tak myśląc głębiej, nie jesteś pewny, czy tak było naprawdę. niby pamiętasz całą drogę, ale wiesz, że zgubisz się po drodze z dziesięć razy. wszystko w końcu wydaje się męczące i niepotrzebne. miasto trzeba częściej odwiedzać. nie bać się pytać ludzi i przechodniów, zagadywać, poznawać. zawsze trafimy na kogoś ciekawego i, nawet jeśli więcej go nie zobaczymy, możemy być dumni. może potem miniemy go, wracając? czasem samotny spacer też jest ważny. koniec końców, bo przerosła mnie własna metafora, trzeba wiedzieć, co jest warte odwiedzenia. które punkty na mapie są ważne.


w życiu niczego nie wymusisz. nic, co nie jest ci pisane, nie przyjdzie do ciebie i nieważne jak bardzo będziesz naciskać. ludzie? ludzie działają tak samo. to jest coś czego się nauczyłem. nie ma ciśnienia na żadną interakcję. nie ma potrzeby ani sensu tworzenia czegoś między ludźmi. coś jest albo tego nie ma. proste myśli, które po latach cierpień związanych z niepotrzebnym i ślepym parciem na swoje dyrdymały, w końcu przyswoiłem. ludzie generalnie są żałośnie prości. rzygam psychicznie każdą interakcją. żeby siedzieć z nimi w ciągu dalszym muszę spożywać nad wyraz duże ilości alkoholu. na trzeźwo tej głupoty nie da się przyjąć. szkoda tylko że wtedy reaguję zbyt emocjonalnie, bo kiedyś w końcu wyrządzę komuś krzywdę. na razie obserwacja i kontrola rozmów jest realizowanym przeze mnie celem.



jestem chory, boli mnie gardło i mam katar. nie czytałem niczego od tak dawna, że mój mózg wysycha z braku potoku słów. generalnie umarłem kulturalnie. (chyba że chodzi o koncerty bo tu staram się jak mogę)! nudzi mnie to wszystko. moje własne słowa również. idę. żegnam. bez nutki, bo zapraszam po nutki na last.fm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz