Etykiety

piątek, 6 grudnia 2013

miasto zimniejsze od serca

burza chyba już za mną. to miasto jest zimne, wiecie? nie mówię o grudniowym chłodzie, minusowych temperaturach, wichurach czy śniegu. mówię o zimnie, którego nie da się opisać słowami. czuliście kiedyś, że nie należycie do jakiegoś miejsca? na pewno. to uczucie towarzyszy mi od dłuższego czasu. jestem tą osobą, co wiecznie stoi nie tam, gdzie trzeba. piątym kołem u wozu. mówi mi to głos. jestem nienormalny? nie wiem. nazwałem głosem to, co siedzi w mojej głowie w najgorszych emocjonalnie momentach. nieważne. czuję chłód w mojej głowie. ciemność i pustkę. nic. możecie spytać czy to jest lepsze od tego całego zamieszania, które nękało mnie przez ostatni tydzień-dwa. jednoznaczna odpowiedź jest trudna do udzielenia. uśmiecham się. sam już nie wiem, czy to wszystko się układa czy tylko odkładam nieuniknione w czasie. nie chcę zajmować tym teraz myśli. jeśli nie jestem szczęśliwy, będę grał. przedstawienie. to pewna puenta życia, tak myślę. żeby dobrze zagrać i otrzymać owacje na stojąco, gdy będziesz leżeć w drewnianym łożu trzy metry pod ziemią.

zrobiłem wiele głupich rzeczy a chciałem zrobić coś jeszcze głupszego. coś się zmienia. nadchodzi coś większego, czuję to. coś każe mi się szykować. tyle rozumiem.

nic więcej chyba nie chcę powiedzieć. słowa już nie wystarczają.

jedyne co teraz czuję to pewna samotność. cisza. melancholia. chłód.
że nikogo to nie obchodzi. bo tak jest.
i może tym razem wyjdzie mi to na dobre.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz