Etykiety

poniedziałek, 30 września 2013

what do you want from me?

Notka za notką - że grafomania? Nie, po prostu mam wielką ochotę pisać. Tak w sumie to mam wielką ochotę na wiele rzeczy. Na przykład teraz mam ochotę rysować, co zresztą zaraz zamierzam robić. Mam ochotę na weselszą muzykę. Mam ochotę na bycie pilnym uczniem. Mam ochotę się uśmiechać od ucha do ucha. Mam ochotę poćwiczyć. Mam ochotę schudnąć do wagi styczniowej, 54 kg czekają. Mam ochotę dużo rzeczy zmienić. Przynajmniej te rzeczy, na które mam wpływ. Życie jakoś idzie dalej a ja nie mam ochoty się więcej zatrzymywać i myśleć nad każdym popełnionym błędem. Jest tak w porządku, jak już dawno nie było. Nawet jeśli nie, to będę to sobie wmawiał, aż sam uwierzę. Tymczasowa mania? Nie wiem. Wszystko jakoś się układa i, myśląc logicznie, nie mam powodów do narzekań. Werterowskie zapędy muszą poczekać na gorszy moment w moim życiu. Poza tym dochodzę do wniosku, że uwielbiam ludzi, którymi się otaczam - każda mnie w jakiś sposób inspiruje, jest na swój sposób fascynująca. Nie wybieram przypadkowych osób, uch. Cały czas pisałem, że na gwałt potrzebuję "tej jedynej, tego jedynego". Gówno prawda. Sam sobie świetnie radzę i jakoś to do mnie dociera. Mam ochotę skupić się tylko na sobie, znaleźć dla siebie jakieś zajęcie. Tęsknię za tym uczuciem. Nie będę poświęcać się dla nikogo, kto nie poświęca się dla mnie - takie postanowienie. Obym wytrzymał.



"Opowiadania cz.1" Cortazara - dzięki uprzejmości kochanej Ani - czekają koło łóżka. Po rysowaniu nadejdzie czas czytania. Przed wakacjami miałem wielkie plany - nadrobić książki i filmy. Zawsze "jarała mnie" możliwość bycia oczytanym człowiekiem. Uczucie jakiejś wyższości. Kulturalny człowiek, nie wiem, czy rozumiecie to skrzywienie. Znaleźć znowu kogoś, z kim połączy mnie więź nie tyle emocjonalna, co umysłowa: przekonania, gust i po części tok myślenia. To takie moje - może nie tyle marzenie - a zadanie na najbliższy czas. Tęsknię. Pod wpływem emocji stałem się po prostu głupszy, ograniczony. Moje myśli pochłonięte były tą przyziemnością, fizycznością. Trzeba znaleźć złoty środek. Wierzę, że jestem na dobrej drodze.

Obejrzałem "Rzeź" Polańskiego. Adaptacja sztuki teatralnej... zaskakuje! Rodzice dwóch par spotykają się w celu omówienia sprawy pobicia syna jednej z rodzin przez latorośl drugiej. Początkowo zdystansowana, grzeczna, zachowawcza rozmowa przemienia się w zajadłą kłótnię, otwartą konfrontację. Wszyscy szybko zrzucają narzucone przez społeczeństwo maski i pokazują swój charakterek. Zaskakujące jak ta lekka wymiana zdań szybko przeradza się wręcz w tytułową rzeź. Akcja całego filmu ma miejsce w mieszkaniu. Da się? Da się. Film korzysta jak może i z warsztatu aktorskiego, i z możliwości scenografii. Zaskakujący - myślę, że to naprawdę dobre określenie tego filmu. Ironiczny komentarz do współczesnej kultury zachodniej. Cięty język bohaterów w połączeniu z różnicami ideologicznymi są mieszanką wybuchową. Jest to pewna puenta absurdów rzeczywistości. Szkoda że film trwa tylko 80 minut. Akcja rozkręca się, rozkręca i widz jest ciekawy, co dalej bohaterowie poczną, jednocześnie zostając z niczym. Jak zwykle nie chcąc zdradzać fabuły, rzucę tylko: przed ekrany!

You're not crying, this is blood all over me
And I'll love you, if you let me
And I'll love you, if you won't make me starve

I don't wanna fight for it all
Have to get it where we fall
 

And I crash and I burn
And I toss and I turn.

I belong to you.

You provoked and you broke
All my dreams and my hope.

And I'm sitting still.

I feel trapped and alone
I thank God you are gone.

I sleep better now.

I feel free and I see
What you are without me.

I'm alive again.

I only wanted you to know
That I never wanted you to go.

I know I was
Everything you're not supposed to be
To someone that you love.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz