Etykiety

środa, 18 września 2013

think twice


Przychodzę znowu pobawić się ze swoimi myślami. Wiecie, to trochę jak gra w kotka i myszkę. Albo lepiej - kto ma kota i bawi się nim światełkiem latarki? Rączki w górę. Rozumiecie, o co mi chodzi? Podążam za swoją myślą, jestem czegoś niemalże pewien, kiedy ten jasny punkt zaczyna mi znikać z oczu. Głównie wtedy, kiedy ktoś z zewnątrz postanawia zmienić reguły. Niekończąca się rozgrywka między mną a światem. Co dzisiaj? Dzisiaj pieprzenie nadzwyczajne. Wymagam od siebie poukładania myśli. Muszę to zrobić, zanim mnie wykończą a głowę spowije mgła.

Od czego zacząć? Jestem spokojny. W jakiś sposób może nawet... szczęśliwy. Dawno tego nie czułem. Jakby wszystko miało się ustatkować. Niepozorna cisza przed burzą? Może. Chcę korzystać, póki mogę. Postaram się pozostać przy starej chronologii, miśki. Szkoła! Pierwsze oceny - dość różnorodne. Pierwsze nieobecności - od czegoś trzeba zacząć. Rozszerzenia? Dalej cudowne. Gdybym tylko nie budził się tak zmęczony życiem, byłoby wyśmienicie. Wspaniale. Świetnie. Bądź co bądź, wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku również tutaj. Jakby nic nie mogło mi teraz zagrozić. Widzicie tę przemianę? Czyste szaleństwo. Dodatkowym zabawnym faktem jest moje przeziębienie - długo wytrwałem zdrowy w roku szkolnym, cholerka.



Moja głowa? Jak widzicie wszedłem chyba w okres manii. Wydarzenia mi sprzyjają, choć i do tego mam ambiwalentny stosunek. Zmiany ostatnich tygodni sprawiły, że poczułem się wyjątkowo samotny. Niby jestem świadom obecności innych ludzi, ich wiary we mnie, ale nie do końca to do mnie dociera. Wróciłem do poprzedniego życia. Nie mam nikogo "tak ważnego". Kogoś, kto pochłonąłby mnie znowu w całości i bez wyjątków. Wiąże się to między innymi z nowymi znajomościami. Wygląda to z zewnątrz cudownie. Życie towarzyskie kwitnie. Staram się być najlepszym człowiekiem, na jakiego mnie stać. Poznałem ostatnio co najmniej kilku wspaniałych ludzi, którzy mnie w jakiś sposób zainteresowali - jedni mniej, drudzy bardziej. Mam poczucie wolności i bezkarności. Nikt niczego ode mnie nie oczekuje. Brzmi dobrze, nie? Szkoda tylko że w tym tłumie dalej czuję się samotny. Nie potrafię przed nikim całkiem opuścić swoich murów. Odsłonić się. Nie potrafię w pełni zaufać. Wszystko wydaje się być sztuczne, plastikowe, nadmuchane. Nie jestem pewny, czy chcę zaufać komuś innemu. Czy jestem gotów. Na razie nie chcę narzekać, bo jest sympatycznie. Moje demony są w jakimś stopniu ujarzmione. Noce wciąż potrafią być straszne, temu nie potrafię zaprzeczyć - za dużo wspomnień przychodzi do mnie, gdy leżę w łóżku. Tak wiele rzeczy chciałbym powtórzyć, zrobić lepiej, poczuć je raz jeszcze. Śnię o tym, co się wydarzyło. Co mogło się wydarzyć. To cudowne, że chociaż wtedy mogę poczuć się spełniony. Że to tylko iluzja? Tak. Ale nic więcej nie zostało. Czuję się po tym wszystkim dojrzalszy, co może rozbawić niektórych. Nie żałuję niczego, co się stało. Muszę poddać się nurtowi, decyzje nie należą do mnie. Rozmyślałem ostatnio, w jaki obłęd wpadłem przez tą jedną znajomość. Na skraju jakiego wyczerpania fizycznego i psychicznego żyłem. Zniszczyło mnie to, fakt. Ale nie mogę obwiniać nikogo o własne uczucia. Wszystko, co robię, wiąże się z autodestrukcją. Drugi raz kochając kogoś, popadłem w szaleństwo. Z własnego wyboru. Shit happens, nie? To wszystko musi do mnie dotrzeć. Niczym brakujące elementy układanki. Sporo spraw załatwiłem. Czuję się lżejszy. Cieszę się z rozmowy z Tobą, jakkolwiek rozjebało mi mózg, czego wynikiem jest ta notka. Nie potrafię tego przyznać wprost, ale łudzę się, że jesteśmy w stanie wrócić do tego, co było. Że będę mógł się znowu poczuć bezpiecznie. Głupota. Denerwuje mnie wiele rzeczy, o których nie potrafię mówić. Przestałem mówić o tym, co mnie gryzie. Cały dzień jestem niczym manekin z narysowaną uśmiechniętą buźką. Doskonale wiesz, co jest nie tak. Mimo że wszystko znowu było moją... winą, zasługą to dziękuję ci za to, że zdecydowałeś się porozmawiać. Jestem ciekawy, co wyniknie z tego wszystkiego. Po prostu jestem ciekawy. Powtarzam się, ale myślę, że nigdy nie przestaniesz dla mnie tyle znaczyć. I powtórzę, że do ciebie należy każda decyzja. Jestem zmęczony tą całą grą, tym pierdoleniem. Po prostu zrób coś, żeby mi udowodnić jedno albo drugie. Wzbudź we mnie emocje. Skrajne. Zrób. Cokolwiek.



Papieros wypalony jeden za drugim, nie pomoże ci zapomnieć o całym gównie - jakoś tak to szło. Szkoda. W weekend chciałbym się - za przeproszeniem rzecz jasna - spierdolić. Marzę o tym. Znowu zapomnieć o myślach, zapomnieć o problemach, zapomnieć o zasadach. Bawić się. Nic więcej. Syndrom Piotrusia Pana był idealnym określeniem.



Dobry humor odchodzi. Trzymajcie kciuki po tej upośledzonej notce. Na nic więcej mnie nie stać.





I can't give it up
To someone elses touch
Because I care too much

Could you tell
I was left lost and lonely
Could you tell
Things ain't worked out my way

Wish the best for you
Wish the best for me
Wished for infinity
If that ain't me
 
And there are some things that you have to let go of
And there are things I know
that you know
I now know
But she'll never have half of what we had

Here I go again - the blame
The guilt, the pain, the hurt, the shame
The founding fathers of our plane
That's stuck in heavy clouds of rain.

One day baby, we'll be old
Oh baby, we'll be old
And think of all the stories that we could've told



1 komentarz:

  1. jeśli ta notka jest upośledzona, a ja czuję to samo, to w takim razie ze mną też jest coś nie tak. mimo tego, że jest naprawdę dobrze wciąż brakuje mi jednego i mimo moich błagań o wyjaśnienie jednej ze spraw, ona cały czas wraca w niezmienionej postaci. czasem wydaje mi się, że chciałabym wymazać ją z historii życia, ale ominęłoby mnie całe szczęście które było z nią związane. więc mam wrażenie, że dobrze rozumiem co chciałeś przekazać.
    podsumowując cały pierdolnik myśli- bardzo podoba mi się to jak piszesz :)

    OdpowiedzUsuń