Etykiety

sobota, 8 czerwca 2013

keep me from going insane

Jak powiedziałem, tak zrobię. Napiszę cokolwiek, sprawdzając, czy mój upośledzony mózg do czegoś jeszcze się nadaje. Ostatni post został dodany dokładnie miesiąc i dwa dni temu. Szczerze mówiąc, pierwszy raz nie brakowało mi pisania. Nie brakowało mi wylewania wszelkich trosk na forum publicznym. Dlaczego to robię? Powód jest tak samo infantylny jak zwykle - gdy o czymś napiszę, mogę być pewny, że to do mnie dotrze. Uczepi się i będzie ciążyło. A pewne rzeczy potrzebują przemyślenia. Nie ma ku temu lepszej okazji jak sobota spędzona w domu z tymi krzyczącymi nade mną ludźmi, którzy nazywają siebie moimi rodzicami. Tak. Buntownik jak cholera. Wszyscy wiedzą lepiej.


Szkoła się kończy, wszyscy o tym doskonale wiemy i z utęsknieniem czekamy na jakże obiecujące wakacje. Ten rok był wyjątkowo ciężki jeśli chodzi o ten aspekt mojego życia. Nie wiem, czy mogłem sobie, przepraszam za wyrażenie, spierdolić wszystko bardziej. Na początku roku wyobrażałem to sobie zupełnie inaczej. Nie widziałem sensu robienia czegokolwiek, starania się, próbowania. I, bądźmy szczerzy, dalej nie widzę. To przyniosło za sobą pewne konsekwencje, z którymi teraz muszę się zmierzyć. Tyle jeśli chodzi o naukę. Szkoła... polubiłem ją. Po całym przeżytym roku mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że to liceum jest naprawdę w porządku i nie żałuję swojego wyboru. Lepiej trafić nie mogłem.


Wracam do swoich starych nawyków. Wszystko zaczyna wyglądać jak rok temu i nie wiem, co mogę zrobić. Czuję się zwyczajnie bezsilny, jakbym nie miał wpływu na to, co się ze mną stanie. Nie panuję już nad swoją głową. Dawno temu przestałem. Wszystko jest nieprzewidywalne i przy tym niesamowicie przerażające. Każdy mój krok skończy się tak samo źle. Coś jak zamknięte koło, labirynt bez wyjścia. Każda akcja przynosi za sobą skutek i mimo że pisałem o tym niejednokrotnie, dalej nie potrafię się nauczyć przewidywania efektów swoich działań.





 Jak sobie ze wszystkim radzę? O, to akurat bardzo proste. Nałogi są perfekcyjną ucieczką od rzeczywistości. Im więcej, tym lepiej. Pozwalają chociaż na chwilę zapomnieć o tym całym gównie, pozwalają znaleźć ujście wszystkim zgromadzonym emocjom. Nie dbam o to, gdzie zmierzam. Na tej osobistej "autostradzie do piekła" nie ma znaku stop. O własnych siłach nie dam rady się zatrzymać. Tragicznie potrzebuję wsparcia, pomocy, poczucia bezpieczeństwa i bycia potrzebnym. Potrzebuję opieki. Potrzebuję. Pierdolenie. Stałem się słaby i zależny. Cóż.











 Ty. Długo się zastanawiałem, czy powinienem w ogóle jeszcze o czymkolwiek tutaj wspominać. Jeśli jednak mam sobie poukładać wszystko w głowie, to potrzebuję napisać cokolwiek. Nie mogę pominąć, bądź co bądź, prawdopodobnie najważniejszej osoby w moim teraźniejszym życiu - jakkolwiek jestem beznadziejny w tego okazywaniu. Co chcę powiedzieć? Właściwie... nie wiem. Wszystko zostało wypowiedziane. Wierzę, że wszystko jest i będzie dobrze. Sam decydujesz o tym, co robisz. Niczego nie oczekuję. Wszystko jest twoim wyborem. Melodramat - kwintesencja moich ostatnich wypocin.


Książki? Czytam "Czarną Bezgwiezdną Noc" Stephena Kinga i wróciłem do "Cierpień młodego Wertera" Goethego. Skończę, to opowiem.




Filmy? Nic. Chciałbym wreszcie wybrać się do kina na jakiś ambitniejszy film. Obejrzałbym również ekranizację "My, dzieci z dworca ZOO" jak i "Władcy much". Wszystko czeka.











 Dni Sosnowca trwają, a ja mam siedzieć w domu. Dzisiaj ominie mnie Mela Koteluk. Jak uroczo.

'But I'm a creep, I'm a weirdo.
What the hell am I doing here?
I don't belong here.
I don't care if it hurts,
I want to have control.
I want a perfect body,
I want a perfect soul.
I want you to notice,
when I'm not around.
You're so fucking special,
I wish I was special.'
'Well, you're my friend, that's what you told me
And can you see what's inside of me
Many times we've been out drinking
And many times we've shared our thoughts
But did you ever, ever notice, the kind of thoughts I got
Well you know I have a love, a love for everyone I know
And you know I have a drive to live I won't let go
But can you see it's opposition, comes arising up sometimes
That it's dreadful antiposition, comes blacking in my mind

And then I see a darkness
And then I see a darkness
And then I see a darkness
And then I see a darkness
And did you know how much I love you
Is a hope that somehow you, you
Can save me from this darkness

Well I hope that someday buddy
We have peace in our lives
Together or apart
Alone or with our wives
And we can stop our whoring
And pull the smiles inside
And light it up forever
And never go to sleep
My best unbeaten brother
This isn't all I see

Oh no, I see a darkness
Oh no, I see a darkness
Oh no, I see a darkness
Oh no, I see a darkness
And did you know how much I love you
Is a hope that somehow you
Can save me from this darkness' 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz