Etykiety

środa, 27 lutego 2013

teenager in love

Notka nietypowa, bo moje lenistwo przerasta ambicje. Tak też się zdarza, macie oto żywy przykład


Na czym będzie polegał ten post? Jako że nie było mnie tutaj wieki, to mogę powstawiać symboliczne zdjęcia i dopisać cokolwiek, z czym owa fotografia się wiąże. Superambitne, nie? Wiem. Cały ja. W każdym razie nieco powyżej możecie zobaczyć część mojego pokoju po 46346234 próbach stworzenia z niego przytulnego miejsca. Nastroju dodaje zwłaszcza DIY plakat: keep calm and fuck off, nieprawdaż? Uch. Czekam na wywołanie zdjęć i będę mógł uzupełnić wolne miejsca.





















Zaczęliśmy od końca, mam nadzieję, że nie będzie wam to przeszkadzać... :) Drobny rysunek z dopiero co skończonych ferii. Gdyby ktoś miał problemy z rozpoznaniem - Marilyn Manson. Zresztą do tego pana jeszcze zaraz wrócimy.


Moje kochanie wreszcie ze mną. Póki śmierć nas nie rozłączy.


Ferii ciąg dalszy - atrakcja w postaci Ronalda McDonalda i uśmiechniętego mnie. Patrzcie i płaczcie, drodzy czytacze. :)


Szkolne występy, czyli Patryk uczestniczący w życiu szkoły. Zmuszony czy nie, wziąłem udział w prezentacji naszej klasy dwujęzycznej i miałem okazję - nie powiem poznać - popatrzeć z bliska na wiceprezydenta Dąbrowy. Szaleństwo goni szaleństwo.

 Super ja w worku, a w tle nasza klasowa przyjaciółka aka prześladowczyni numer jeden. Jeśli kiedykolwiek to przeczytasz, to przepraszam, ale inaczej tego nazwać nie potrafię. Subtelnie próbowaliśmy ci zasugerować, że chodzenia za nami po szkole, przysiadanie się, podsłuchiwanie, a przy tym całkowite milczenie, nie pomagają nam się z tobą zaprzyjaźnić. Tak. Moje życie szkolne jest nad wyraz fascynujące. Opowiedziałbym o jeszcze kilku aspektach... ale nie wiem, kto tu wchodzi. Muszę sobie darować.


Szybko doszliśmy do Halloween. Coś czuję, że musiałem ominąć sporo tematów. Nieważne. Oczywiście oryginalny-ja. Ech.




Wycieczce integracyjnej klas pierwszych musiałem poświęcić nieco więcej miejsca. Chyba w tamtym momencie zdałem sobie sprawę, którą część klasy będę uwielbiał, a którą nienawidził. Okej, stany pośrednie też zaistniały. Ale wiecie co? Było cudownie i nie mogę doczekać się kolejnej. Być może szykuje się jakaś tygodniowa, trzymam kciuki. :)


Na wigilię klasową dostałem, uwaga... "Dysekcja. Marylin Manson.". Jarałem się i jaram się dalej. Polecam każdemu - nieważne czy jesteś fanem czy nie.


Na ogół uważam, że na lekcjach powinno się uważać... ale wiecie co? Czasem się nie da. Żebyście widzieli moje zeszyty, książki a przede wszystkim kserówki - sztuka jak nic, cholera. Myślę, że wreszcie udało mi się zdobyć umiejętności rysownicze przeciętnego dziesięciolatka. Brawa dla mnie.


Nie mogło również zabraknąć elementu na ogół umilającego mi dzień. Koszulki mojego kolegi są cudowne. Jak nie: "WIERZĘ, NIE DAM SIĘ ZGASIĆ", to cytaty Jana Pawła II albo moja ulubiona kombinacja: koszulka Nirvany, a na piersi dumnie noszony drewniany krzyż. Dajcie spokój, to nie może bawić tylko mnie... :)

Słabo widoczny, ale pysznie noszony na piersi, krawat mojego liceum. Ten prestiż, ten respekt! Klękajcie narody!

Prezent urodzinowy forewa, omg. <3

asdfghjkl;' Nie wierzę, że serio wstawię posta takiego jak ten. Za dobry humor mam. Zdecydowanie. Dobrze chociaż, że zdjęcia z imprez sobie darowałem, kurczę. Niezły start z wejściami swoją drogą, oby tak dalej. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz