Etykiety

sobota, 29 września 2012

so fucking good

Długo zastanawiałem się, co mógłbym tutaj napisać. Nie stęskniłem się. Bynajmniej nie można tego nazwać tęsknotą, jeśli coś w ogóle nie istniało. Tak. Wiem, że to brzmi idiotycznie, ale ten blog nie istniał. To nie był blog. To była zwykła grafomańska zachcianka. Przynajmniej w ostatnim czasie. Co teraz? Teraz nie zmuszam się do pisania. Po prostu piszę. Chcę pisać. Chcę coś powiedzieć. Sam jeszcze nie wiem co. To wyjdzie pewnie w trakcie. Wiecie, siedzę w swojej krypcie dopiero trzeci dzień. Nie ruszyłem się stąd wprawdzie prawie w ogóle, ale cóż z tego. Odosobnienie działa na mnie kojąco. To przykre, że potrzebowałem tyle czas, by to na nowo zrozumieć. Wiedziałem to wcześniej, ale starałem się być kimś, kim nigdy nie będę. Trzeba się z tym pogodzić. Ze wszystkim trzeba się pogodzić. Życie może wtedy nie będzie lepsze, ale na pewno łatwiejsze do zniesienia, a na razie takie rozwiązanie musi mi wystarczyć.

Minął miesiąc odkąd stałem się uczniem liceum. Refleksje? Nie wiem, od czego zacząć. Może coś na temat klasy. Jestem niesamowicie ciekawy ilu z nich tutaj kiedyś trafi. No cóż. Nie będę jakoś wyjątkowo narzekał. Wszyscy wydają się być mili i ambitni. Tak na pierwszy rzut oka. Bliżej poznałem może z cztery osoby. Niech czują się uprzywilejowane. Ale wiecie co? Będąc z wami szczery, mam - za przeproszeniem - kompletnie w dupie wszystkich. Co zresztą chyba zdążyli zauważyć. Nie mam zamiaru bawić się w zawieranie jakiś przyjaźni, cokolwiek. Bo i po co? Nonsens. Ałtsajder for lajf end ajm soł sory bat szit hapens, kurde. Poza tym że z oczywistych powodów nie ma już dresopodobnych stworzeń (wytępieni własną głupotą skończyli pewnie w jakiś zawodówkach, gorące pozdrowienia i zgnijcie w piekle frajerzy :)), czuję się i tak trochę jak w gimnazjum. Dalej wylęgarnia wszelkiej tępoty, omg. Co zrobić. A propos dresów możemy nawiązać do innych... społeczności szkolnych. 3/4 mojej obecnej szkoły to typowi hipsterzy. Każdy taki sam, ale co tam. Oryginalność ponad wszystko, prawda? Śmieszne. No cóż. Zaraz pewnie polecą teksty o hipokryzji, 'cos haters gonna hate. Dalej. Poziom nauczania? Już paru nauczycieli bym odstrzelił. Ot tak, na początek. Ale nie o to chodzi. Poziom - wyłączając języki, które są rzeczywiście "dobre" - jest dość przeciętny. Mimo to coraz częściej się zastanawiam, czy ten profil nie był błędem. Nie interesuje mnie to chyba tak bardzo. Nie jara. Już obiecałem sobie, że zdaję rozszerzoną matmę na własną rękę. Powodzenia. Nieważne. Zdążyłem zarobić parę ocen, jeszcze na nic się porządnie nie wyuczyłem, więc no cóż. Wyniki dość przeciętne. Miałem inne zmartwienia. Inne czynniki wpływały na moją naukę. Piszę w czasie przeszłym, bo mam nadzieję, że coś się we mnie odblokowało. Bo tak to czuję. Jakaś bariera wreszcie pękła. Mózg zaczął jakkolwiek pracować. Medżik.

Mam też konkurs na opowiadanie związane z zaduszkami i dniem wszystkich świętych. Jaram się tym od wczoraj. Zacząłem już nawet pisać. Próba zmierzenia się z horrorem po raz wtóry. Życzcie powodzenia, bo pomysł wydaje mi się wart uwagi. Gorzej może być z realizacją.

Niepotrzebnie przerwałem pisanie tej notki, bo teraz już nie pamiętam, co chciałem dalej napisać. Siedzę chory na tej swojej leniwej dupie, piję na zmianę herbatę z dodatkiem miodu i cytryny albo zieloną. I wpieprzam słodycze. Do oporu. Żeby mieć za co się nienawidzić. Pierwszy krok ku poprawie, to zrozumienie problemu? Gówno prawda.

Znowu zacząłem czytać sporo o religiach. Lubię ten temat przeokropnie. Kiedyś napiszę coś więcej, teraz nie warto.

Jeśli chodzi o czytanie literatury, to dość żałośnie mi to idzie, co zresztą można zauważyć na lubimyczytac. Nie ma czasu. Przecież mam tyle zajęć. Zabawne. Czekam za to na AHS oczywiście. 19 październik - zaznacz w kalendarzu, powieś wielką kartkę na ścianie, cokolwiek. Tego nie wolno przegapić. (:

Ja jebę. Znowu nic nie napisałem konkretnego. Smutne.

łał. 4 dni do szesnastki. cóż za radość, uła.


'Been trying hard not to get in trouble, but I
I've got a war in my mind'

2 komentarze:

  1. http://www.mickiewicz.katowice.pl/page11.aspx TEN PROFIL BYŁ BŁĘDEM! WBIJAJ NA MATMĘ DO MICKA! BĘDĘ CIĘ MĘCZYĆ DO UPADŁEGO! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do rozszerzonej matmy na własną rękę, mamy podobne plany. Z tym, że na planach się pewnie u mnie skończy. Skutecznie zniechęcają mnie byli maturzyści, wielkie przemówienia o robieniu tylko tego, co faktycznie będzie mi w przyszłości potrzebne. Więc powodzenia w każdym razie.

    OdpowiedzUsuń