Etykiety

sobota, 28 kwietnia 2012

never can say goodbye

spacer zaliczony. nie dość że gorąco tam jak cholera, to pełno wszędzie panoszących się ludzi, przydupasów, frajerów, etc, etc. nie dało się oczywiście wyjść tak, żeby nikogo nie spotkać. jakżeby inaczej. ech. najchętniej zamknąłbym się w pokoju, pozasłaniał okna, siadł tutaj przy biurku albo gdzieś w kącie i zajął się sobą. niestety nie mogę sobie pozwolić na takie antyspołeczne zachowania. już nie. za dużo mnie to potem może kosztować. po tym wszystkim, ech. stop.

zastanawiałem się od czego zacząć moje "rozkminy". poprzednie - nazwijmy - odkrycia znajdziecie tutaj: klik i klik. być może pojawiły się też wcześniej, ale nie chce mi się już szukać. więc po chwili zastanowienia postanawiam napisać dzisiaj o hitlerze i jego związkach z kościołem. z góry uprzedzam - nie chcę atakować religii. nie jestem przeciwko niej. wręcz przeciwnie, staram się odkryć do kogo od samego początku się modlimy, czym jest modlitwa, czym są bogowie. atakuję jedynie instytucję jaką jest kościół. myślicie, że księża są wcielonym dobrem, bo tak się przyjęło lub mówią wam to w szkole. niestety zawiodę was. kościół jest, kolokwialnie rzecz biorąc, złoczyńcą w białych rękawiczkach. puste słowa? kolejne notki będą bronić mojego zdania. wy już sami zajmiecie się swoimi poglądami. gotowi? to jedziemy.

powszechną prawdą jest, że hitler był ateistą i tak samo jak rosyjscy zaborcy chciał pozbyć się kościoła. jednak te "powszechne prawdy" mają to do siebie, że zwykle przedstawiają najwygodniejsze dla pewnych ludzi informacje. pytanie brzmi: czy hitler naprawdę był ateistą? jaki związek ma kościół z nazistami?


najbardziej banalnym argumentem o pobożności wodza mógłby być fakt (poparty zdjęciami), że zdejmuje on czapkę przed każdym wejściem do kościoła... za słabo? jedziemy dalej.


księża pomagali żydom podczas wojny, czyż nie? i co z tego! tak naprawdę tylko nielicznych (w skali wszystkich ofiar wojny) spotkała kara. jakoś udało się klerykom przeżyć tę wojnę. nawet na terenie niemiec. dlaczego zatem hitler nie likwidował kościoła...? nawet pierwszy rozdział jego książki mówi o tym, że zabijając żydów, powołuje się na boga i biblię. więcej! każdy niemiecki oficer musiał złożyć przysięgę o treści: "W imię Boga wszechmogącego przysięgam lojalnie służyć furherowi".

watykan ma/miał bardzo wspólnego z hitlerem. ówczesny papież - pius XII - nazwał adolfa zbawicielem. symbolika noszona przez papieża przypomina tę, którą nosili naziści (choćby krzyż maltański, który więcej wspólnego ma z pogaństwem niż z jezusem). swoją drogą ten sam papież wraz z kurią rzymską  stają w obronie oskarżonych o zbrodnie przeciw ludzkości. chce ułaskawienia 200 zbrodniarzy hitlerowskich. a to tylko jeden krótki epizod szeroko zakrojonej akcji ratowania hitlerowców przed odpowiedzialnością karną.

ciekawostka: obecny papież należał do hitlerjugend - dosłowne tłumaczenie "młodzież hitlera".





kolejne, dość niebezpieczne wnioski czy przypuszczenia, zostawiam do przemyślenia wam. :)



temat pokrótce opowiedziany, może kiedyś go kontynuuję. tymczasem - chcielibyście coś dodać? :)

EDIT [02.2013]: ciemny okres w moim życiu, nie bierzcie tego tak na serio. huh.


Darren Criss - Not Alone
będę was dręczył nim, huhuhu.
'Oh cause you're here with me
And nothing's ever gonna bring us down
Cause nothing, nothing, nothing can keep me from loving you
And you know it's true'

The Ramones - Blitzkrieg Bop

2 komentarze:

  1. Nie, nie mam nic do dodania. Kościół to samo zło i za bardzo się rozpanoszył w Polsce.

    Ou, Ramones. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ramones <3

    Kościół ? Wymysł szatana.

    OdpowiedzUsuń