Etykiety

sobota, 14 stycznia 2012

134. oh jesus.



















szedłem pod jakimś wiaduktem wzdłuż torów. mimo że droga dłużyła się, nie zaszedłem jakoś wyjątkowo daleko. wiedziałem, gdzie idę, a mimo to czułem się trochę zagubiony. ktoś mnie śledził, ale jak się odwracałem, to nikogo nie było. nagle doszedłem do jakiejś czarnej kaplicy. pamiętam, że się bałem. dookoła pojawiała się mgła. znikąd. i podszedłem bliżej tej budowli, próbując znaleźć wejście, ale owego w ogóle nie znalazłem. zapamiętałem jeszcze, że budynek był ogromny i jakby… pokryty siatką. przez cały czas czułem, że ktoś za mną idzie, ale nikogo nie widziałem. w końcu odszedłem od tej kaplicy, ominąłem ją i skierowałem się dalej. znalazłem się na jakimś cmentarzu. podszedłem do najbliższego grobu i chciałem przeczytać, co tam było napisane, ale litery jak na złość mi się rozmywały. czułem, że muszę wiedzieć, co to jest. nagle usłyszałem jakiś dźwięk, a gdy się odwróciłem, zobaczyłem czarną postać tuż koło mnie. i się obudziłem.

jak były te tory, to były też chyba pociągi z ludźmi, trochę lajk wywózka do aushwitz. ale nikt mnie z nich nie widział. przejeżdżali, przechodzili i nic. a w tle były chyba kamienice trochę jak w tym obozie. spoczko sen.

1 komentarz:

  1. Mi się śniło, że ktoś mi powoli wnętrzności wyciąga. I nie czuję bulu. Tylko to trwa i trwa, a ja jestem taka zmęczona i nie mogę umrzeć. Szajs.

    OdpowiedzUsuń