Etykiety

sobota, 7 stycznia 2012

127. so fuck you anyway

















nie chce się powtarzać, ale trochę się zgubiłem w tym wszystkim. nigdy bym siebie nie podejrzewał o takie uczucia czy - nazwijmy rzecz po imieniu - ataki. za dużo tego wszystkiego na raz. to chyba też pisałem. zresztą wszystko jest nieważne. wszystko się skończy. oby szybko.

nie mam siły na żadne społeczne działania. idę grać/spać/czytać.

no i uroczy poranek z Natalią. dziękuję. :)

'Pray to god I can think of a nice thing to say
But I don't think I can so fuck you anyway'

3 komentarze:

  1. Taa, to się nazywa leniwa sobota.
    Btw. posłuchaj tej piosenki w wykonaniu Placebo, też jest niezła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak. Wszystko ma początek i koniec : >

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ zapłon epicki! wiem wiem, wybaczasz ;D
    Cóż, ja tez dziękuję, oby częściej! :)

    OdpowiedzUsuń