Etykiety

niedziela, 13 listopada 2011

coffeecoffeecoffee, give me more coffee!

Część wczorajszego dnia + część wczorajszej nocy + dzisiejsze parę godzin - to bilans mojej nauki na ten cholerny konkurs. Wiecie co? Zabawna sprawa. Zwykle, gdy w szkole jest jakiś test, wstaję po prostu wcześniej, uczę się te pół godziny do godziny i zwykle umiem. Bynajmniej na oceny jakoś wyjątkowo nie narzekam (poza fizyką, ale przyznajcie sami, że to abstrakcja). Gdy słyszę o tym, że ktoś uczył się cały dzień lub (o zgrozo!) w nocy, to zazwyczaj zastanawiam się, jak wygląda nauka takiej osoby. W każdym razie wróćmy do pierwotnej myśli. Uczę się teraz ten dłuższy czas i gdy patrzę na "olimpijski" materiał ogarnia mnie przerażenie i niesmak. Dlaczego? Bo wciąż odnoszę wrażenie, że nic nie umiem. No jak tu nie dostać "zajoba"? Najgorsze jest to, że wciąż bezmyślnie się nakręcam. Myślę o tym w sposób, jakby od wyników zależało czyjeś życie. Tak, uświadamiam to sobie, a mimo to nie umiem przestać się stresować. Śmiesznie. Śmiesznie będzie, jak dostanę 20pkt. O tak.

Później chyba 24 listopada jest olimpiada z angielskiego, ale tym się jakoś wyjątkowo nie martwię. Wydaje mi się, że język albo się umie albo nie. Poza tym podejrzewam, że egzaminy z angielskiego  będą banalne, więc wisi mi to czy uda mi się przejść czy też nie.

Śmieszy mnie, że piszę taką notkę, bo to zdecydowanie nie w moim stylu, ale... poczułem taką potrzebę. Cóż...

Idę po drugi kubek kawy i czekoladę.

Tam na górze mój rysunek. Huhu, talencior bez dwóch zdań, co nie dzieciaki?

2 komentarze:

  1. Też nie rozumiem, jak można się uczyć 'cały dzień'. Kiedy osoba jest inteligentna, raz przeczyta materiał i ogarnia.
    Z czego masz olimpiadę?

    Czy talent jest... nie mnie to oceniać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka nauka jest dla mnie nie do ogarnięcia, ale co zrobić. Niech się uczą, jak chcą.
    Jutro mam olimpiadę z polskiego. Niby nic, a trochę do nauki jest.

    Haha, oczywiście pytanie było ironiczne. Rysuję czasem dla zabawy i nie ma co się oszukiwać, że moje prace są jakieś nadzwyczaj dobre. Ot, bazgroły jakich wiele. Za to muszę przyznać, że uwielbiam twoje rysunki. :)

    OdpowiedzUsuń