Etykiety

czwartek, 26 maja 2011

*** rozdział drugi

2.      A wszystko było w niej inne.

            - Mówisz, że mieszkasz w Polsce od pięciu lat, tak? – upewniał się Adam, a gdy dziewczyna kiwnęła głową, wypytywał dalej – To czemu przychodzisz do szkoły dopiero teraz?
            Daria zaśmiała się w odpowiedzi i wytłumaczyła, że wcześniej mieszkała w Warszawie.
            - To ciekawe… - mruknął pod nosem – I w pięć lat nauczyłaś się tak pięknie mówić w naszym języku? – nie dowierzał.
            - Nie, to nie tak… - Uśmiechnęła się – Moja mama jest Polką, w domu zawsze posługiwaliśmy się tym językiem. Przyjechałam tutaj, do Sosnowca, bo stąd właśnie pochodzi. Tutaj się urodziła.
            - Więc… jesteś pół Rosjanką, pół Polką, tak? – Starał się nadążać nastolatek.
            - Owszem. A teraz wybacz, że przerwę to twoje drobne przesłuchanie, ale zbliża się 9.40, a ja wciąż nie wiem, gdzie jest sala 62… - Uśmiechnęła się przyjaźnie.
            - Ach, no tak. – Uświadomił sobie, że miał ją oprowadzić po szkole. – Chodź tędy, będzie szybciej. – Wskazał ręką schody po prawej.
            Wchodząc na górę chłopak zapoznawał dziewczynę ze swoimi znajomymi, odpowiadał cierpliwie na jej pytania, słuchał, sam opowiadał. Czuł się naprawdę cudownie. Zapomniał o swoich troskach i zmartwieniach. W jego świadomości siedziała tylko jedna osoba – Daria.
            - To tutaj. – powiedział gdy byli już na miejscu. Akurat rozległ się dźwięk dzwonka.
            - Widzimy się na następnej przerwie, prawda? – Pomachała mu na pożegnanie i weszła do klasy.

***
            Po skończonych lekcjach Adam zaproponował, że odprowadzi nową koleżankę. Mimo świadomości, że ojca i tak nie będzie w domu, nie miał ochoty tam wracać. Pogra na zwłokę, potem przyjdzie mu się zmierzyć z własnymi demonami. Podświadomie – a może nawet świadomie – całą swoją uwagę poświęcił rówieśniczce. Daria fascynowała go, chciał wiedzieć o niej jak najwięcej. Nie mógł uwierzyć, że polubi kogoś tak bardzo, a na dodatek w tak krótkim czasie. Niewyobrażalnie cieszył się z jej towarzystwa. Zadziwiało go, jak bardzo się różnili. Rozgadana, roześmiana, pełna życia… szczęśliwa. Uwielbiał patrzeć w jej cudowne, rozbiegane, szarozielone oczy. Tak naprawdę uwielbiał ją całą i to było naprawdę niesamowite.
            Gdy w końcu dotarli pod jej dom, chłopiec zebrał całą swoją odwagę i spytał się:
            - Daria, może… - zawahał się – Może poszlibyśmy do kina w niedzielę?
            Dziewczyna popatrzyła na chłopca zaskoczona, nie wiedząc co odpowiedzieć. Zamyśliła się chwilę, a każda sekunda trwała dla chłopca niczym wieczność. Już miał mówić, że tylko żartował, ale dziewczyna przerwała tę niezręczną ciszę:
            - Ja… bardzo chętnie, Adam. Tylko... – „Tylko”, tylko co?! Chłopiec bał się usłyszeć następnych słów. – moja rodzina… ja jestem wierzącą, co niedzielę chodzimy do kościoła i…
            - Kościoła? – przerwał jej zdziwiony – Wierzysz w… to wszystko?
            - Tak. – powiedziała z pełnym przekonaniem i szybko dodała zdziwiona – A ty nie?
            Adam musiał zastanowić się nad odpowiedzią. W jego domu nigdy nie zwracano uwagi na Boga, nie chodzili do kościoła, nie modlili się. Sam nawet nad tym jakoś wyjątkowo nie rozmyślał. Tak było… od zawsze i już. Nie interesowało go jak doszło do powstania świata – po prostu tak się stało. Wierzył nauce, wierzył w człowieka. Dużo poświęcał humanizmowi. Zainteresowanie w tym nurcie filozofii zaszczepił w nim jego dziadek, gdy chłopiec był mały. Renesans - początki pewnej rewolucji na tle religijnym, czasy życia jednej z centralnych postaci tej epoki – Ficino, którego słowa tak uwielbiał staruszek: „Poznaj samego siebie, o boski rodzie w człowieczym przebraniu!” Tak, mógł być niewierzącym… ale czy naprawdę nim był?
            - Nie, chyba nie. – odpowiedział niepewnie. – Powinienem?
            - Nie mogę ci mówić czy powinieneś czy nie, to twój własny wybór. Ścieżka, którą sam musisz wybrać. Nie wybrałeś jej jeszcze, prawda? – nie czekając na odpowiedź kontynuowała. – Mogę z tobą o tym porozmawiać jeśli chcesz. Zamiast kina, co ty na to?
            - Z przyjemnością. – Uśmiechnął się.
            Pożegnali się, a chłopiec powoli skierował się do domu. Założył słuchawki na uszy, puścił ulubioną muzykę i zaczął myśleć nad całym dzisiejszym dniem. A im dłużej myślał, tym głębiej schodził w czeluści swojego umysłu. Jego życie, wiara, psychika. Jego świat. Czy ta dziewczyna może tak po prostu wejść i rozwalić wszystko na miliony drobnych cząsteczek, jak gdyby nigdy nic? Czy on powinien na to pozwolić? Zawsze uważał, że już wszystko w jego życiu jest ułożone. Ma wyrobione przekonania i własne racje, chodzi do szkoły, znajdzie pracę, i wszystko jakoś się ułoży. Więc czemu ta kobieta z taką łatwością zmusiła go do zwątpienia? Jak to w ogóle mogło się stać?
            Wszedł powoli do domu i ściągnął słuchawki. Porozglądał się po starych kątach. Poszedł do pokoju i usiadł na łóżku. Pustka, cisza i chłód. Jak zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz