Etykiety

niedziela, 22 maja 2011

nice day, bro

Oczywiście, że nie skończyłem opowiadania. Pfy, skąd niby wziąć czas na takie głupoty, co? Za to dodam zdjęcia z drobnego wypadu na Balaton, aby móc z czystym sumieniem udać się na spotkanie z mapką Polski (tak, znowu) i powalczyć z książką po angielsku. Jeśli nie będę miał szóstki z anglika, to ewidentnie kogoś rozwalę. I generalnie to coś mi się zdaję, że mam zawalony tydzień, ale nawet tego nie sprawdzam. Wolę żyć w błogiej nieświadomości.












To jest na lajfie, ludzie. Żądam ich płyty. To mój kolejny 'must-have'. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz